Wjeżdżając do Filadelfii trafiliśmy na zerwany asfalt, pełno śmieci i jeden Afroamerykanin ostrzegł nas: "be careful." Ogólnie na obrzeżach spotkaliśmy tyle powyginanych ludzi, że woodstock to pikuś. Ale odważnie ruszyliśmy dalej bo wiedzieliśmy, że gdzieś w centrum czeka na nas Blake, zapalony rowerzysta, który nas ugości. Adres doprowadził nas pod fabrykę cygar i trochę zwątpiliśmy czy dobrze trafiliśmy. Na szczęście Blake tam był. Mieszkanie ma ogromne wypełnione rowerami i bidonami. Stwierdziliśmy, że zostaniemy u niego na dwie noce, aby poznać Filadelfię od tej lepszej strony. Od rana wyruszyliśmy w miasto szukając cheesesteak'a, popularnej kanapki ze stekiem i myślałam że z serem ale go tam nie było. Zaraz po zmęczeniu wielkiego śniadania zabraliśmy się za szukanie początków Stanów Zjednoczonych. Wędrując uliczkami natknęliśmy się na malowidła ścienne, które zdecydowanie poprawiają wizerunek tego miasta. W Independence Hall zobaczyliśmy sale w której koloniści podpisali Deklaracje Niepodległości, a przed budynkiem spotkaliśmy Dżordża :) Deszcz popsuł nam plany i szybko wróciliśmy do fabryki przygotować się na kolejny dzień.

dsc00338
dsc00350
dsc00354
dsc00357
dsc00363
dsc00367
dsc00370
dsc00373
dsc00376
dsc00379
dsc00382
dsc00340
dsc00351
dsc00355
dsc00358
dsc00364
dsc00368
dsc00371
dsc00374
dsc00377
dsc00380
dsc00402
dsc00344
dsc00352
dsc00356
dsc00362
dsc00365
dsc00369
dsc00372
dsc00375
dsc00378
dsc00381
dsc00383
dsc00386
dsc00390
dsc00393
dsc00396
dsc00399
dsc00384
dsc00387
dsc00392
dsc00395
dsc00397
dsc00401